Cześć! Tu Piks. Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego literki „A” i „E” czasem zapuszczają małe ogonki i zamieniają się w „Ą” i „Ę”? Te urocze haczyki to wcale nie ozdoba, ale instrukcja, jak wydawać z siebie dźwięki przypominające trąbienie małego słonia! 🐘
Skąd wzięły się nosowe dźwięki?
Te ogonki oznaczają tak zwane samogłoski nosowe (czyli takie dźwięki, przy których wypuszczasz powietrze przez nos). Ponad 1000 lat temu ludzie mówiący dawnymi językami słowiańskimi używali mnóstwa takich odgłosów. Kiedy ze sobą rozmawiali, brzmiało to trochę tak, jakby wszyscy mieli jeden wielki, wspólny katar!
Kiedy w Polsce zaczęto zapisywać pierwsze słowa, pisarze mieli spory kłopot. Łaciński alfabet, z którego korzystali, miał tylko 23 litery, a polskich dźwięków do zapisania było aż 44! Żeby zaznaczyć na papierze te specyficzne odgłosy, wymyślili sprytny sposób i zaczęli dorysowywać pod zwykłym „a” i „e” małe zakrętasy.
Najbardziej zaskakująca tajemnica Słowian
Najciekawsze jest to, że ze wszystkich państw słowiańskich na świecie tylko Polska zatrzymała w swoim alfabecie te ogoniaste litery! 😲 Czesi, Słowacy czy Rosjanie zgubili swoje nosowe dźwięki setki lat temu i wymazali je z książek. My nadal ich używamy, co sprawia, że dla obcokrajowców mówienie po polsku jest trudne niczym wejście na wysoką górę w samych klapkach.
Zadanie od Piksa
Sprawdź, jak bardzo twój nos jest potrzebny do czytania naszych ogonków! 👃 Złap się palcami za nos, tak żeby całkowicie zatkać dziurki i nie wypuszczać powietrza. Teraz spróbuj głośno i wyraźnie przeczytać to zdanie: „Wąż węszy węchem, pędząc za wielkim pająkiem”. 🕷️ Gwarantuję, że bez pomocy nosa zabrzmisz niesamowicie śmiesznie!








Dodaj komentarz